wtorek, 18 marca 2014

Uważajcie na kleszcze!

Życie nie-ludzkich członków naszej rodziny to nie tylko same przyjemności.
W tym roku, z powodu lekkiej zimy, kleszcze pojawiły się bardzo wcześnie. Wiedzieliśmy o tym i nasze zwierzaki potraktowaliśmy odpowiednimi preparatami. Niestety, w przypadku Mesi, za późno.
Objawy były, z początku, trudne do zauważenia. Może trochę mniejszy apetyt i Mesi, jakby, nie było.
Na drugi dzień sunia przestała chodzić. Opuściła swoje piękne uszy. Ciężko oddychała i nie chciała jeść, ani pić. Na szczęście, „wmusiliśmy” w nią wodę i dzięki temu nie odwodniła się.
Wybraliśmy się do weterynarza.
Okazało się, że Mesia to nie jedyna pacjentka z tymi objawami.
Po badaniu krwi, zmierzeniu temperatury została postawiona diagnoza i zaczęło się leczenie.
Mesia dostała kroplówkę i sporo zastrzyków. Zniosła to bardzo dzielnie, bo byliśmy przy niej, a ona nam ufa.
Na drugi dzień wszystko prawie wróciło do normy. Mesia jeszcze nie je, trzeba ją do tego bardzo namawiać. Ale pije dużo wody. Najlepiej deszczówki, którą zbieramy specjalnie dla niej.
No i najważniejsze: znowu nami rządzi.
Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy!
Pierwszy raz pomyślałam, jak łatwo można stracić taką wspaniałą przyjaciółkę.

Uważajcie na kleszcze!
Najlepiej stosować, na skórę w okolicach szyi i łopatek, specjalne preparaty. Działają zwykle przez miesiąc. Jednorazowo wydaje się 20 złotych. Na sezon ok. 100.
Są też specjalne obroże przeciw kleszczom.

1 komentarz:

  1. Masz rację, trzeba bardzo uważać.
    W zeszłym roku odszedł od nas nasz ukochany Bubek.
    Też oblazły go kleszcze. Robiliśmy wszystko, aby go uratować. Dostawał przez tydzień zastrzyki i kroplówki, ale było coraz gorzej.
    Był pięknym i dzielnym jamnikiem...

    OdpowiedzUsuń